rio at ownlog '06

2008.06.28-29 Cabo Frio


Link 01.07.2008 :: 01:30 Komentuj (0)


Witam wszystkich! Po długiej przerwie, spowodowanej pewnym spiętrzeniem się obowiązków, wracam do aktualizowania swojego foto-bloga.


Tym razem postanowiliśmy miło spędzić weekend wyjeżdżając za miasto. Wypożyczyliśmy samochód i wybraliśmy się do Cabo Frio - małej miejscowości w stanie Rio de Janeiro, słynącej z najpiękniejszych plaż.


Skład załogi: Kira, Keila (żona Kiry), Brian i ja:





Po przybyciu na miejsce, około 200km od Rio, wynajęliśmy łodź i wybraliśmy się na mały tour po okolicznych wyspach, plażach i innych atrakcjach:





Widoki były na prawdę niesamowite - niestety nie potrafię zrobić zdjęć, które by chciaż w części pokazywały jak tam było na prawdę:





Oczywiście po drodze nie zabrakło caipirini, o co zadbał nasz przewodnik:





Tak więc bawiliśmy się doskonale, a humory dopisywały:





A tu proszę, Kira w słońcu:





Skały i groty również robiły niesamowite wrażenie:





Wędkowanie (tubylcy):





Jeszcze troszkę widoków - nie mogę się powstrzymać:





I... pingwin! To było dość zaskakujące. W ogóle zwierząt było bardzo dużo.


Widziałem też żółwie, których skorupy były o rozmiarach mojego kadłuba, kolorowe rybki, muszelki itp:





Na drugi dzień złapaliśmy kraba.


Po męczącej dla niego sesji został oczywiście uwolniony:





Krab na Kirze, Kira pod krabem:





Keila, krab i plecy Kiry:





No i atrakcja wyjazdu - kitesurfing:





Zdjęcie pożegnalne:





No i Kira poszedł w morze... a właściwie ocean:





A może poleciał?





Skoro już o lataniu mowa... to złapaliśmy też latającą rybę!





Wyjazd był na prawdę rewelacyjny. Widoki, przygody atrakcje. W skrócie, z ciekawszych rzeczy, to miałem okazję pierwszy raz jeździć na snowboardzie po ... wydmach! Poznałem kolejnych Brazylijczyków, byliśmy na festiwalu krewetki - gdzie można było zjeść krewetki przygotowane na 30 różnych sposobów. Ah!


2008.05.04 Distrito de Copacabana


Link 04.05.2008 :: 20:17 Komentuj (0)


Dobrze, przyznaję sie - jestem leniem. Dzisiaj nie zrobiłem nic. Jedynie krótki spacer po okolicy i uczyłem się Portugalskiego. Poniżej kilka fotek zdjętych w okolicy...


Pobliska straż pożarna:





Pyszne owoce. Dużo, dobre i tanie :-)





A tak wygląda koko-logistyka w wykonaniu brazylijskim:





No i co pysznego można wypić i zjeść na plaży...





Wieczorem przeszliśmy się na miasto trochę poimprezować. Rio de Janeiro wygrało ważny mecz w lidze brazylijskiej. Takiej balangi to jeszcze nie widziałem! Muzyka, śpiewy, półnagie dziewczyny tańczą na chodnikach radnośnie potrząsając tym i owym. Co jakiś czas ktoś strzela (z pistoletu) w powietrze. Na prawdę wesoło i ... wbrew temu co mogło by się wydawać ... bezpiecznie! Nie było chamstwa, bijatyk itp. Wszyscy bardzo przyjaźnie nastawieni. Dawno tak dobrze się nie bawiłem. Niestety zdjęć nie mam - nikt nie zabrał (na wszelki wypadek ;-)) aparatu.

Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo to nie jest tak źle jak to przedstawiają w przewodnikach. Fakt, trzeba uważać ale jak to wszędzie. Jak dotąd obrabowali dopiero jednego z naszej grupy. Przy czym można powiedzieć, że się prosił. Szedł sam w nocy, pustą i ciemną ulicą, rozmawiając przy tym głośno przez telefon komórkowy. Oczywiście po Angielsku! Gringo. No więc pozbył się telefonu, w zasadzie to sam oddał, ale poza tym nic więcej mu nie zabrali ani nawet nie dotknęli. Straszne? Nie wiem, ale myślę, że w Polsce to jeszcze by dostał lanie. To chyba jedyna różnica...

2008.05.03 Cinelândia


Link 04.05.2008 :: 16:31 Komentuj (0)


Dzisiaj wybrałem się do starego centrum Rio. Jak widać poniżej, za wiele ciekawych zdjęć nie zrobiłem. Następnym razem muszę to sobie lepiej zaplanować, dowiedzieć się, które miejsca na prawdę warto zwiedzić.

Zaraz po wyjściu z metra przywitał mnie McDonald...





Odwiedziłem też weekendowy kiermasz książki:





Z kolei na poniższym zdjęciu widać "biznesową" część centrum. Ja pracuję w tej "rurze" po lewej stronie. Na 30-tym piętrze, fantastyczne widoki.





A tutaj co ładniejsze skwery gdzie można znaleźć obdrobinę cienia...








Wszystkie, ale to absolutnie wszystkie, chodniki w Rio de Janeiro wyłożone są taką całkiem sympatyczną kostką. Jedyna różnia jaka czasami się pojawia to "kostka biała" lub "kostka czarna":





Korzystając z leniwej soboty wybrałem się na małe zakupy "pamiątkowe". W końcu już za pięć dni wracam na chwilę do Polski.

Przy okazji, nabyłem moje pierwsze, przepiękne "Havaianas":





Wieczorem wybrałem się trochę popływać - pogoda była idealna, a fale OGROMNE. Niestety nie mam zdjęć - jak chodzę na plażę (i pływać) sam, mimo wszystko wolę nie ryzykować. No w każdym razie miałem małą przygodę. Jedna z większych fal zamknęła mnie w swojej "trąbce". Nie tylko zamknęła ... ta "trąbka" była chyba ze dwa-trzy razy większa ode mnie. Potem już wszystko działo się bardzo szybko: góra, dół, bum, znowu do góry, znowu bum, nogi w górze, nogi w dole ... i tak parę razy. Na koniec zostałem wypluty. Z piaskiem w każdym możliwym miejscu jeszcze dość długo zastamawiałem się gdzie jestem ;-))

2008.04.26 Christo


Link 26.04.2008 :: 23:37 Komentuj (2)


No i wybrałem się w końcu na Christo. Coś niesamowitego!

Wyjazd kolejką naziemną trwa około 30 minut. Po drodze kilka przystanków przy co lepszych punktach widokowych. Całość imprezy to koszt R $36...





Po drodze można posłuchać muzyki (posłuchaj!) ;-))





A widoki na prawdę robią wrażenie...





No i Bozia ... jest ogromna! Pięknie!





A teraz Bozia i ja:





A na koniec jeszcze drobny akcent brazyliski:





2008.04.26 Jardim Botanico


Link 26.04.2008 :: 23:31 Komentuj (0)


Zgodnie z planami byłem dzisiaj w ogrodzie botanicznym w Rio. W tym roku ogród ten obchodzi równo 200 lat. Robi niesamowite wrażenie - jest bardzo duży.

Wybraliśmy się tam (z Davidem) piechotą. Okazało się to strasznie daleko ale i tak było warto. Tak wyglądają okolice Ipanema:





A to już ogród:














I żółwiki... ile ich tam było!




2008.04.23-25 Belo Horizonte + Vitória


Link 26.04.2008 :: 05:25 Komentuj (0)


Witam! Przepraszam, że po tak długiej przerwie, ale ostatnich kilka dni spędziłem bardzo intensywnie...

Plan wyglądał mniej więcej tak:

1) Środa: Pobudka o 4:30; Samolot o 7:00; Taxi; Biuro w Belo Horizonte o 9:30 i od razu 3,5 godzinna prezentacja; Obiad; Kolejna 3 godzinna prezentacja; Taxi; Samolot 18:40; Taxi; Hotel w Vitori o 21:00; Kolacja
2) Czwartek: Pobudka; Taxi; 3 godzinna prezentacja; Obiad; Wycieczka po terenie firmy (kopalnie, transport, oczyszczanie rudy żelaza i innych "wykopalisk", itp); 3 godzinna prezentacja; Taxi; Hotel; Kolacja
3) Piątek: Pobudka; Taxi; 3 godzinna prezentacja; Obiad; 3 godzinna prezentacja; 2 godzinna prezentacja; Taxi; Kolacja; Samolot do Rio de Janeiro o 20:45; Taxi; Hotel o 23:00

Prawdę mówiąc nawet nie było za bardzo kiedy robić zdjęć. Kilka, dość przypadkowych, załączam poniżej. Niestety w najciekawszym miejscu (czyli zakłady oczyszczania rudy) nie można było nic fotografować.

Nawet wniesienie aparatu lub komputera jest bardzo kłopotliwe. Dziwna firma. Większość ludzi chodzi tutaj w uniformach. Wielu z nich ma broń. Ale tak w ogóle to bardzo sympatyczni. Aha, i nawet obce dziewczyny całują się na przywitanie :-)


Hotel w Vitori (Radisson):





Standard nieco wyższy niż mojego mieszkanka w Rio :-)

A to widoki z okna:











Joe i David - tym razem wyjechałem z nimi. Joe (z pochodzenia Brazylijczyk, od 26 lat w Stanach Zjednoczonych) jestem liderem tematu "Data Quality", a David (Amerykanin) "Master Data Management". Ja kieruję projektem "Metadata Management". Muszę przyznać, że wyjazd z nimi był bardzo sympatyczny i była to niezła okazja do poznania się.

Obaj mają niezłą historię zawodową - Joe był pracownikiem "Knightsbridge Solutions", aktualnie to Information Management Practice w HP, a David to Senior Principal w HP i wykładowca "Massachusetts Institute of Technology".





A tutaj danie narodowe "Mouquake Capisaba". Takie takie śmieszne babry krewetkowe podawane z ryżem i wszędobylską fasolą - tym razem zmieloną na miałką papkę.

Nie był to co prawda wyborny "wyprażany syr", ale było niezłe, a przedewszystkim inne od tego co do tej pory miałem okazję kosztować :-)








Jutro zamieszczę dużo zdjęć. Wybieram się na wycieczkę do ogrodów botanicznych, a potem na "Górę z Bozią", czyli "Christo" :-)

2008.04.20 Pompeu Loureiro


Link 20.04.2008 :: 23:20 Komentuj (0)


Na prośbę zamieszczam kilka fotek pokazujących gdzie i jak mieszkam. No więc mieszkanko mieści się przy ulicy Pompeu Loureiro 99:





Tak wygląda pokoik, maleństwo:





Mini-kuchnia:





Sypialnia:





I... łazienka (-eczka):





Jak widać luksusów tutaj nie ma, ale jest dość sympatycznie. Codziennie ktoś sprząta, ścieli łóżko, zabiera ubrania do pralni itp. Ponadto rano mam zawsze dostawę świeżych owoców i śniadania - prosto to pokoju, to jest najfajniejsze!

Do dyspozycji jest też siłownia, basen, sauna i bilard.

Jest bardzo blisko do metra (do 5min) a także do plaży Copacabana (do 10min):




PS. Po dzisiejszym wieczornym pływaniu dalej utrzymuję, że fale są piękne i wspaniałe. Ale trzeba uważać i trzymać kąpielówki :-)

2008.04.20 Sugarloaf (Pão de Açúcar)


Link 20.04.2008 :: 20:35 Komentuj (1)


Zgodnie z obietnicą załączam poniżej kilka fotek z Sugarloaf. Fantastyczne widoki, a sama organizacja wjazdu - bez zarzutu. Całokowity koszt imprezy to raptem 35BRL.

Jest też możliwość skorzystania z helikoptera - taka wycieczka po okolicy. Może w przyszłym tygodniu się zdecyduję, ale jeszcze nie wiem ile to kosztuje. Niestety tutaj niektóre z przyjemności do tanich nie należą.

















A tu proszę, dla niektórych niedowiarków, że na prawdę myślałem o małpkach pisząc poprzedniego posta. Rozumiem, że jak ja coś piszę to od razu z podtekstem? ;-)





Jeżeli ktoś nie zauważył to małpki (takie szare) znajdują się w górnej części zdjęcia, nieco na prawo - w pyszczkach trzymają kawałki bananów. Bardzo sympatyczne i oswojone. Na tym zdjęciu sztuk dwie, ale w ogóle było ich tam bardzo, bardzo dużo!


2008.04.19 Copacabana


Link 19.04.2008 :: 23:40 Komentuj (0)


Pierwsza sobota w Rio de Janeiro zapowiadała się bardzo intensywnie - zwiedzanie itd. Niestety ze względu na nagłą zmianę planów osób, które miały dołączyć, spędziłem ją leniwie spacerując po Copacabanie. Słońce nie dopisało, ale na brak widoków i tak nie można było narzekać.





Najwyższy szczyt na powyższym zdjęciu to Sugarloaf. To właśnie ta góra, na którą wybieram się jutro. Oj, będą niezłe widoki!

A poniżej, zgodnie z obietnicą dla męskiej części populacji, która została w Polsce, załączam kilka zdjęć plażowych dziewcząt.








Ok, a teraz będzie trudne. Spróbujcie na chwilę oderwać oczy od widoków i na poniższym zdjęciu zwróćcie proszę uwagę na te zielone owoce po obu stronach. To są rozcięte od góry orzechy kokosowe (w zielonych skórkach) z wetkniętymi doń słomkami. W ten sposób pije się tutaj coconut-water :-) Słodkie i strasznie mdłe, ale bardzo popularne... Można to kupić praktycznie na każdym skrzyżowaniu.

















No i żeby nie było, że nie pomyślałem o koleżankach (chociaż ja to akurat mam "spidos" błękitne, a nie czerwone - dobrać je pomagała mi jedna prześliczna gata; stwiedziła, że będą pasować do moich błękitnych oczu :-))





Oraz parę innych widoków. Fale były fantastyczne.

Chyba spróbuję deski...








Jutro wybieram się na Sugarloaf więc powinno być bardzo ciekawie. Jak tylko wrócę to natychmiast wrzucę fotki. Jeżeli pogoda dopisze to będzie co fotografować. Najbardziej cieszę się na te małe małpki, które jedzą z ręki...

Załóż bloga

Archiwum

2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień

Kategorie

Cabo Frio(1)
Rio de Janeiro(7)
VitĂłria(1)
Belo Horizonte(0)

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl